Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1912 postów 27 komentarzy

Wróg ustroju

Leszek Szymowski - Niezależny dziennikarz śledczy. A poza tym osoba najbardziej znienawidzona przez polityczną poprawność: katolik, biały, mężczyzna, heteroseksualny, kierowca, przedsiębiorca. leszek.szymowski@gmail.com

Kryzysowi łowcy złamanych serc

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kryzys gospodarczy spowodował wzrost zainteresowania młodych Polek małżeństwami z bogatymi Arabami. I wzrost ilości zleceń dla firm, któe przywożą nieszczęśliwe Polki z krajów arabskich książąt.

Każda historia zaczyna się tak samo. Ona: młoda, atrakcyjna, zaczynająca właśnie dorosłe życie, po raz pierwszy w pełni decydująca o sobie. On: student z kraju arabskiego udający księcia z bajki, przystojny, opalony, sypiący jak z rękawa wspaniałymi komplementami. Z reguły z bogatej rodziny. Nie szczędzi ciepłych słów, obiecuje wspaniałą przyszłość i liczne podróże. Urzeczona, naiwna dziewczyna zakochuje się bez pamięci i w ciągu roku wychodzi za swojego księcia. I wyjeżdża z nim do jego ojczyzny, licząc na życie jak z baśni 1000 i 1 nocy. W tym miejscu kończy się idylla, a zaczyna się dramat.

28-letnia dziś Paulina nie przypuszczała, że jej bajka skończy się tak szybko. Alego poznała na pierwszym roku studiów. Pochodził z rodziny bogatego, tunezyjskiego biznesmena. Jego ojciec był właścicielem kilku hoteli na tunezyjskiej riwierze i nie skąpił pieniędzy na edukację syna. Ali przyjechał do Warszawy na studia medyczne i bardzo szybko został królem nocnego życia. Imprezy i dyskoteki ciągnęły go znacznie bardziej niż zgłębianie tajemnic medycyny. Na jednej z dyskotek poznał Paulinę. Była studentką pierwszego roku, pochodziła z małego miasteczka i bardzo imponował jej „wielki świat”, który codziennie widziała w Warszawie. Ali bardzo szybko zdobył jej serce. – Potrafił sprawić, że czułam się naprawdę wyjątkowa – opowiada młoda kobieta. – Mówił mi wyszukane komplementy, zabierał na wykwintne kolacje, kupował kwiaty. Mówił, że będę jego księżniczką, obiecywał mi piękne życie w bogatych, słonecznych kurortach Tunezji. Zakochałam się bez pamięci.Po pół roku Ali oświadczył się – tak, jak nakazuje polska tradycja. Kupił kwiaty, pierścionek i uklęknął przed swoją wybranką. Choć rodzice od początku byli przeciwni temu związkowi, zakochana dziewczyna rzuciła studia, zgodziła się wyjść za niego i wyjechać z nim do Tunezji.

         Bajka Pauliny runęła już pierwszego dnia po przybyciu do Tunezji. Dowiedziała się bowiem, że… mężczyzna jej życia ma już żonę w Tunezji. Ona miała być tą drugą. I to gorszą, bo pochodzącą z kraju chrześcijańskiego. Rodzina Alego traktowała ją z góry, wyniośle, narzucając jej wszystkie nowe reguły. Wyśniony zamek książęcy z bajki okazał się w rzeczywistości niewielkim domem zamieszkałym przez kilkunastoosobową rodzinę Alego. Mąż zabrał jej paszport, nawet nie pytając o zdanie. I zakazał wychodzić z domu bez pozwolenia. Próbowałam się buntować, ale bezskutecznie – wspomina Paulina. – Wszyscy mi mówili, że tu mąż decyduje za siebie i za mnie, nikt nie pytał mnie o zdanie.Krewni Alego obarczali Paulinę najtrudniejszymi zadaniami. On sam przestał już prawić komplementy, zamiast nich były polecenia. Ucz się uległości, dobra żona musi być posłuszna swojemu mężowi – takie słowa Paulina słyszała coraz częściej. Musiała być na każde skinienie. Odmowy nie znosił. Na wezwanie męża musiała uprawiać z nim seks, podawać mu jedzenie, prać ubrania. – W czasie, gdy on znikał na całe dnie, bawił się albo robił interesy, ja siedziałam w domu i musiałam robić to, co mi kazał – wspomina młoda kobieta. – A jego oczekiwania rosły: coraz więcej wymagał w łóżku, cały czas był z czegoś niezadowolony. W końcu nie wytrzymałam i wybuchłam. Wtedy mnie pobił. Od tamtego dnia bicie i poniżanie stało się codziennością.

           Po kilku miesiącach okazało się, że Paulina jest w ciąży. Wtedy wszystko się zmieniło. Nie była bita, ale nadal musiała spełniać wszystkie zachcianki Alego. Ten nagle zniknął na kilka tygodni, a gdy wrócił, wziął kolejny ślub – tym razem z córką bogatego polityka z Tunisu. Młoda Polka zeszła na dalszy plan. – Miałam być księżniczką, a byłam traktowana jak ostatnia szmata – mówi Paulina. Na szczęście w domu mogła korzystać z telefonu. I w jeden wieczór zadzwoniła do matki, błagając o pomoc. To była jej ostatnia nadzieja na ucieczkę z arabskiego piekła.

Rodzice Pauliny rozpoczęli dramatyczną walkę o uratowanie córki. Jednak ani MSZ, ani ambasada nie znalazły sposobu, aby pomóc. Nie jesteśmy w stanie nic zrobić, aby pomóc państwa córce – słyszeli coraz bardziej zdesperowani rodzice. Mijał tydzień za tygodniem, a Paulina słała z Tunezji rozpaczliwe listy z prośbą o pomoc. W końcu zrozpaczeni rodzice wykonali telefon do agencji detektywistycznej „Focus”. Ta firma – jedna z wielu zajmujących się działalnością detektywistyczną – jako jedna z nielicznych wykonuje również usługi polegające na przywożeniu z krajów arabskich nieszczęśliwie zakochanych Polek. – To bardzo skomplikowane, ryzykowne zlecenia, których wykonanie wymaga dużej odwagi i determinacji – mówi Krystyna Kuźmicz – założycielka i szefowa biura „Focus”, a zarazem ceniona detektyw. Po spotkaniu z rodzicami, zdecydowała się przyjąć zlecenie. Następnego dnia do Tunezji wyjechało czterech pracowników biura. Po jakimś czasie zlokalizowali dom, w którym mieszkała Paulina. W końcu, sobie tylko znanym sposobem, wyciągnęli ją z domu i odjechali. Po kilku kilometrach wszyscy przesiedli się do innego samochodu. Tunezyjska policja wszczęła pościg. Posługując się przygotowanymi wcześniej dokumentami, Polacy wsiedli na prom płynący do Marsylii. Pomogła im pracownica biura detektywistycznego, która w międzyczasie wyrobiła paszporty. Kilka dni później Paulina i jej mały synek szczęśliwie dotarli do Polski. Cała akcja jak z filmu sensacyjnego trwała 10 dni, uwzględniając dojazd i powrót. Rodzice młodej kobiety odbijali się od klamek różnych instytucji przez 9 miesięcy. Nie wiadomo jednak czy na tym koniec, bo wściekły Ali od kilku tygodni robi wszystko, by odzyskać przynajmniej syna. Wiele wskazuje więc na to, że Paulinę czeka jeszcze drugi etap walki o wyswobodzenie się od człowieka, który złamał jej serce i zawiódł nadzieje.

Marta, 22 lata, elegancka, niewysoka blondynka o ślicznych błękitnych oczach. Trzy lata temu rozpoczęła studia i przeprowadziła się do innego miasta. Aby zarobić na utrzymanie, zatrudniła się jako barmanka. Na imprezach poznała Marokańczyka imieniem Halef. Był studentem architektury, ale więcej czasu spędzał na dyskotekach niż nad książkami. - Był bardzo przystojny i bardzo pewny siebie, potrafił mnie dowartościować swoimi komplementami – opowiada. Zaczęli się spotykać. Potem była wielka miłość, obietnice szczęścia i wspólny wyjazd do Maroka. I brutalne zderzenie z rzeczywistością, gdy okazało się, że zamiast do książęcego pałacu, Marta trafiła do ubogiego, przepełnionego wilgocią mieszkania w biednej dzielnicy Casablanki. Próby ucieczki kończyły się biciem. Zdesperowani rodzice młodej kobiety znów musieli zwrócić się po pomoc do biura detektywistycznego. Marta wróciła żywa, ale z pokaleczoną psychiką.

 Takich historii zdarza się coraz więcej. O brutalnie zburzonych idyllach Polek zakochanych w Arabach słyszy się coraz częściej. Finał następuje w biurach doradczych i antykryminalnych, do których zrozpaczeni rodzice uwiedzionych Polek zgłaszają się po pomoc. Są gotowi zapłacić każdą cenę za przywiezienie córki. – Takie zlecenie niestety wymusza konieczność złamania prawa w kraju docelowym. W razie wpadki traci się nie tylko zlecenie i klienta, ale – co gorsza – można na długie lata trafić do więzienia. Wysokość ewentualnej kary zależna jest od tego  kogo się porywa. Za uprowadzenie kobiety w wielu krajach muzułmańskich odpowiada się tak samo, jak za kradzież rzeczy. Wyjątkiem są kraje ortodoksyjne (np. Arabia Saudyjska lub Iran), gdzie za uprowadzenie obcej żony można zostać ukamieniowanym. W krajach bardziej liberalnych surowiej traktowane jest uprowadzenie kobiety i synka (za uprowadzenie syna odpowiada się jak za porwanie). Detektyw Krystyna Kuźmicz ostrzega, że choć zawsze stara się pomóc swoim klientom, zrozpaczeni rodzice nie zawsze będą mogli na nią liczyć. Pierwsza przeszkoda to cena, która musi zrównoważyć ryzyko wyprawy. Cena wzrasta, jeśli rodzice nie znają adresu swojej córki, jeśli w międzyczasie urodziła ona dziecko i jeśli zlecenie dotyczy kraju, z którego trudno wyjechać.– Chcąc uniknąć tych dramatów, trzeba deklaracje i obietnice arabskich książąt traktować z dużym dystansem – radzi Krystyna Kuźmicz. I przypomina historię młodej kobiety, którą jej ludzie po dramatycznej podróży przywieźli z Pakistanu. Okazało się, że człowiek, w którym się zakochała i za którego wyszła, był plemiennym watażką, handlował narkotykami i współpracował z Talibami – wspomina Krystyna Kuźmicz. Gdy już jej ludzie uprowadzili młodą Polkę i jej dziecko, gangsterzy rozpoczęli pościg. Po 3-tygodniowej ucieczce po bezdrożach środkowej Azji, szczęśliwie wydostali się z Pakistanu i odlecieli do Polski. Dwa dni później młoda kobieta wpadła w ramiona swoich rodziców.

 

KOMENTARZE

  • Tak to jest jak się naogląda tv. Fajnie by było być księżniczką.
    Jak to osiągnąć - znaleźć księcia.
    Tak to jest jak się nie ma charakteru.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930