Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1911 postów 27 komentarzy

Wróg ustroju

Leszek Szymowski - Niezależny dziennikarz śledczy. A poza tym osoba najbardziej znienawidzona przez polityczną poprawność: katolik, biały, mężczyzna, heteroseksualny, kierowca, przedsiębiorca. leszek.szymowski@gmail.com

Skutki państwowej edukacji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W pierwszy dzień nowego roku szkolnego, na czołówki mediów wypłynęły tematy o problemach polskiej edukacji. Mało kto zwraca uwagę, że wszystkie te problemy wynikają z tego, że edukacją zajmuje się państwo (czyli urzędnicy).

Podstawą systemu edukacji nie jest ani nauczyciel, ani dyrektor szkoły, ani minister oświaty ani - co gorsza - urzędnik tego ministra, ani - co najgorsze - działacz Związku Nauczycielstwa Polskiego. Podstawą normalnego systemu edukacji są RODZICE. To rodzic powinien decydować do której szkoły ma chodzić jego dziecko i jakich przedmiotów się uczyć.  Gdy w rolę rodzica wchodzi urzędnik, zaczynają się problemy.

Urzędnik dobro dziecka i dobro ucznia ma głęboko w dupie. Zainteresowany jest tylko tym, aby utrzymać swoją "ciepłą posadkę" i pensję za nicnierobienie. Dlatego, w obronie swego interesu, gotów jest wymyśleć i wprowadzić w życie każdą głupotę i każdy nonsens. W biurokratycznym bałaganie panującym w Polsce posada urzędnicza stwarza ogromne pole do nadużyć i korupcji. Od wielu lat rodzice skarżą się na wciąż zmieniającą się listę podręczników, na dziesiątki książek, któe dzieci muszą nosić do szkół (krzywiac sobie przy tym kręgosłupy). Wartość większości tych podręczników jest najoględniej mówiąc niska, czego najlepszym przykładem jest podręcznik do przedsiębiorczości współredagowany przez eurosocjalistę Marka Belkę. Do podręczników dochodzą jeszcze ćwiczenia, dodatkowe pozycje, dzienniki, itp. itd. Wszystko dlatego, że urzędnicy MEN biorą łapówki za wprowadzanie podręczników jako obowiązkowych.

Wygląda to w ten sposób: wydawca wydaje bezsensowny zupełnie podręcznik, pełen głupot, bzdur i politycznie poprawnych haseł, a potem idzie z łapówką do urzędnika, aby ten wprowadził to "dzieło" na listę podręczników. W ten sposób "podręcznik" trafi na listę rzeczy, które rodzic będzie musiał kupić. Kupić czyli zapłacić. W ten sposób wydawca gniota zarobi gigantyczne pieniądze (uczniów jest 4,8 miliona), wiec opłaca mu się wręczyć urzędnikowi łapówkę. W efekcie, młody uczeń podstawówki zabiera do szkoły ciężki tornister (krzywiąc sobie przy tym kręgosłup), aby pomieścić wszystkie podręczniki, z których wiedza często jest nieprzydatna. A jego rodzice obciążają portfele. "Wyprawka" dla ucznia czyli komplet podręczników, tornister, zeszyty i ćwiczenia to koszt 700 - 1000 złotych.

I to jest dopiero pierwszy problem. Szkolna rzeczywistość dostarcza później kolejnych problemów: narkotyki, alkohol, agresja i przemoc w szkole, fatalny poziom nauki, spadający poziom dyscypliny. Nauczyciele borykają się zaś dodatkowo z monstrualną ilością papierów, z niskimi zarobkami, ze spadkiem autorytetu, z całą biurokratyczną machiną. Są bowiem kontrolowani przez dyrektorów, kuratorów, nad i podkuratorów, urzędników, kontrolerów, specjalistów od oświaty itp. Jeśli chodzi o efekty edukacji - mieścimy się na szarym końcu świata, jeśli chodzi o papierologię - jesteśmy w ścisłej czołówce.

Dochodzi do tego cały szereg innych problemów, nigdzie indziej nieznanych takich jak: walka o to czy religia powinna być prowadzona w szkołach czy poza szkołą (np. w salkach katechetycznych), polityczna poprawność wtlaczana do głów dzieciom, absurdy w programie nauczania itp. Paradoksalnie jednak wszystkie te problemy rozwiązują urzędnicy a nie rodzice. I to jest właśnie problem.

Sprawdziłem w ustawie budżetowej na 2012 rok. Na edukację zapisano tam 38,7 miliarda złotych. Uczniów w Polsce mamy 4,8 miliona. Oznacza to, że roczny koszt kształcenia jednego ucznia wynosi ponad 8 tysięcy złotych. Nie jest to kwota mała. Jest jednak bardzo źle wydawana. Bo lwia część tej kwoty idzie na utrzymanie armii niepotrzebnych i szkodliwych urzędników.

Problemy polskiej edukacji można rozwiązać w ciągu kilku dni. Wystarczy po prostu... sprywatyzować szkoły, a całą urzędniczą bandę jednego dnia zwolnić. Ktoś może podnieść argument, że wówczas szkoły kształcić będą tylko bogatych. To jest częściowo prawda, dlatego lepszym systemem jest wprowadzenie bonów edukacyjnych. Niech rodzice dostają bon edukacyjny na każde dziecko i niech zanoszą ten bon do tej szkoły, w której chcą kształcić swoje dziecko. A każdy bon to określona kwota, która trafi do wybranej szkoły. W interesie dyrektora (właściciela) będzie więc to, aby zgromadzić jak najwięcej bonów. Wtedy natychmiast zniknie problem przestępczości w szkołach (żaden rodzic nie pośle dziecka do szkoły, w której może mu się stać krzywda), problem złych nauczycieli (właściciel zatrudni dobrych), bezsensownych przedmiotów i wszystkich innych problemów. Po prostu każdy, kto kieruje szkołą, będzie wiedział, że problemy oznaczają mniej klientów. A mniej klientów to mniej pieniędzy. I to wystarczy. I system edukacji poprawi się sam z siebie z miesiąca na miesiąc.

Ale aby to osiągnąć, najpierw trzeba rozgonić tą bandę urzędniczą, która chce tylko brać łapówki kosztem zdrowia naszych dzieci i sposobu ich kształcenia.

KOMENTARZE

  • Naiwność.
    "Mało kto zwraca uwagę, że wszystkie te problemy wynikają z tego, że edukacją zajmuje się państwo (czyli urzędnicy).

    Podstawą systemu edukacji nie jest ani nauczyciel, ani dyrektor szkoły, ani minister oświaty ani - co gorsza - urzędnik tego ministra, ani - co najgorsze - działacz Związku Nauczycielstwa Polskiego. Podstawą normalnego systemu edukacji są RODZICE. To rodzic powinien decydować do której szkoły ma chodzić jego dziecko i jakich przedmiotów się uczyć. Gdy w rolę rodzica wchodzi urzędnik, zaczynają się problemy."

    Jest to pogląd naiwny, wręcz dyletancki. Oświatą zawsze zajmowało się państwo. Kiedyś to było głównie szkolnictwo prowadzone przez Kościół Katolicki, ale z nadania państwa. Była to fachowa organizacja i o to chodziło. Bo naprawdę trudno sobie wyobrazić robotnika, czy nawet inżyniera, czy nawet profesora biologii, który pracowicie komponuje model wykształcenia dla swojego dziecka. Bo skąd on ma posiadać odpowiednią wiedzę, poza swoją specjalnością? Nie wie jaką wiedzę powinno zdobyć jego dziecko, i nawet pewnie nie myśli zajmować się dniami i nocami tym tematem (dużo czasu musiałby stracić na to).
    Współczesna cywilizacja jest cywilizacją opartą o ogromną wiedzę i o specjalizacje, inaczej się nie da, za dużo tego na jednego człowieka. Jedni robią to, inni tamto, to na czym się znają. Są też fachowcy od nauczania, i na ich kwalifikacjach należy polegać, ale też je weryfikować. A nie próbować zastępować ich nieudolność jakimś pospolitym ruszeniem. A może z pospolitego ruszenia będziemy brali pilotów na F-16 gdyby ci obecni po wieloletnim przeszkoleniu się nie sprawdzali???
    W teorii organizacji jest znany problem przeregulowania, czyli nadmiernego usztywnienia organizacji różnymi przepisami i sztywnymi normami, które ją paraliżują. Ale nikt jednak nie twierdzi, że receptą jest pełny luz. Nie ma takiej możliwości, aby to działało. Zresztą ludzie też nie oczekują takiego luzu, bo często to tylko kłopot. Pewne sprawy muszą być ustalone przez autentycznych fachowców i egzekwowane, wtedy to jakoś działa, lepiej lub gorzej. Jakby od każdego obywatela wymagać, aby sam sobie wszytko na każdy temat w swoim rozumie (i niekompetencji) musiał wykancypować, to nic by nie działało. To nawet nie powrót do średniowiecza, tylko odlot. W średniowieczu życie swoimi decyzjami regulowali panowie feudalni, kościół, a w miastach rady miejskie i cechy rzemieślnicze. Też były więc regulacje, bo tak wszystkim było wygodniej.
  • @autor
    "Urzędnik dobro dziecka i dobro ucznia ma głęboko w dupie. Zainteresowany jest tylko tym, aby utrzymać swoją "ciepłą posadkę" i pensję za nicnierobienie."

    Jeśli tekst odnosił by się do obecnych elit politycznych, które dobro swojego narodu mają po prostu gdzieś, zgodził bym się w 100%.
    Niestety pan pisze to o całym ogółu urzędników, którzy byli, są i będą. Z takim twierdzeniem nie mogę się zgodzić, gdyż wystarczy na stanowiskach postawić elity narodowe, które z dobrą polityką kadrową stworzą taką edukację, dzięki której będziemy się rozwijać. Rozwój Polski jest przecież zależny od jej kadr, wiec te muszą reprezentować wysoki poziom.

    Co pan powie o II RP. Tym urzędnikom też na niczym nie zależało? Połączenie i ujednolicenie ziem trzech zaborców to się jak rozumiem sam dokonał.
    Zdaję sobie sprawę, iż jest to jedno z głównych założeń liberalizmu, ale jak dla mnie jest to myślenie dogmatami. Państwowe zawsze złe, prywatne zawsze dobre. Niestety złudne to myślenie. Nie każde elity mają syndrom BMW (bierny, mierny ale wierny).
  • @vortex 10:36:23
    Oczywiście zauważyłem że od przynajmniej 30 lat trwa programowy upadek szkolnictwa. Ja się uczyłem jeszcze za Gomułki, gdy szkoła (biedna) działała całkiem dobrze. Tak oceniam dzisiaj ze bardzo dobrze. Wtedy jeszcze tam uczyło dużo kadry przedwojennej, tak pamiętam mieliśmy dwóch nauczycieli po przejściach obozowych (Starsza pani była ostra i była postrachem dzieci, które rozrabiały. Pan od fizyki co mnie też uczył był bardzo spokojny, wygaszony, lubił nas uczyć i uczył bardzo dobrze, czasem mówił ot tak dziwne słowo "turkmena", do dzisiaj nie wiem co to znaczy.)
    Później jednak za naszą oświatę wzięli się postępowcy, liberałowie, wywrotowcy, pedały, kurwy, i wszelkiej maści idioci. I narobili tysiąc i jeden kretyńskich "reform". Efekt widać. Trzeba wylać ich na zbitą mordę, a ich pomysły skasować - tutaj akurat zgadzam się z Kaczyńskim.
  • Tak sobie mały Jasio z sekty wyobraża
    "dlatego lepszym systemem jest wprowadzenie bonów edukacyjnych. Niech rodzice dostają bon edukacyjny na każde dziecko i niech zanoszą ten bon do tej szkoły, w której chcą kształcić swoje dziecko. A każdy bon to określona kwota, która trafi do wybranej szkoły. W interesie dyrektora (właściciela) będzie więc to, aby zgromadzić jak najwięcej bonów. Wtedy natychmiast zniknie problem przestępczości w szkołach (żaden rodzic nie pośle dziecka do szkoły, w której może mu się stać krzywda)"

    A co z tymi uczniami, którzy sprawiają problemy kto ich przyjmie?????




    "problem złych nauczycieli (właściciel zatrudni dobrych), bezsensownych przedmiotów i wszystkich innych problemów. "


    Kto ich oceni? Polscy rodzice? Oni w ogóle świetnie oceniają, co widać po wyborach co 4 lata. Są jeszcze świetni dyrektorzy, którzy nie maja znajomych.

    A poza szkoła oczywiście czeka armia dobrych nauczycieli - młodych, wykształconych i dobrze wychowanych, a znajomi dyrektora pewno do niej należą.
  • @vortex 10:36:23
    > Oświatą zawsze zajmowało się państwo.

    Nieprawda. Państwowa oświata to XVIII-wieczny wymysł pruski: http://gps65.nowyekran.pl/post/56871,panstwowa-edukacja
  • @kontras2012 11:30:32
    Ale oprócz szkoły jest możliwa też taka edukacja: http://gps65.nowyekran.pl/post/57059,homeschooling
  • Podręczniki
    Od kilku lat recenzuję z kolegami po fachu podręczniki do historii dla gimnazjów i liceów i zauważamy że z roku na rok ich jakość jest coraz niższa. Błędne podpisy pod fotografiami, błędy merytoryczne, treść byle jaka (typowe "lanie wody"), pomijanie faktów ważnych, a eksponowanie błahych, podkreślanie "wad narodowych i waśni", do tego rozpisywanie się o Żydach i antysemityzmie zupełnie nieproporcjonalnie do tego problemu w naszych dziejach; autorzy części podręczników nie mają rzetelnej wiedzy, zdarzają się nawet niezbyt udane parafrazy artykułów z wikipedii. Ciekawe, jakim cudem te podręczniki przechodzą przez ME i zyskują akceptację.
  • A kto niby ma się zajmowac edukacją?!
    jak nie państwo. Edukacja powinna byc na jak najwyższym poziomie, dostepna powszechnie (nie tylko dla bogatych, bo oni nie mają patentu na mądrośc i talenty), więc bezpłatna na wszystkich poziomach. Naród powierza państwu misję kształcenia przyszłych pokoleń i płaci na to to podatki. Więc państwo nie robi narodowi łaski że szkoli dzieci i młodzież ku pomyślności wszystkich. Edukacja - można powiedziec- jest dziedziną tak samo strategiczną dla bytu narodu jak potencjał gospodarczy, zbroniówka czy bankowośc, więc wielkim ryzykiem jest majstrowanie przy niej poprzez np takie "reformy" jak ostatnio lansowany homeschooling (który jest dobry z konieczności na... Alasce). Polska dorobiła sie modelu edukacji który wyniósł ją w sensie potencjału gospodarczego na 12 miejsce na świecie (za Gierka). Wiec ten model jest sprawdzony, zazdroszczą go nam chyba inne kraje, więc chyba razem z likwidacją tego naszego potencjału gospodarczego, teraz chodzi o zniszczenie tej edukacji, by już nigdy Polska nie wyniosła sie na tak wysokie miejsce na świecie. Więc majstrujcie przy edukacji, tak dalej.
    "Takie Rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie" - to jest chyba jedna z tych naszych Mądrości Narodowych, więc... nie wymądrzajmy się.
  • @GPS.1965 11:33:28
    A co było zatem wcześniej???
    Moja babcia z kresów urodzona pod koniec XIX wieku miała 4 klasy szkoły podstawowej, umiała czytać, pisać i rachować. Teraz wiem że zawdzięczała to caratowi, bo oni pod koniec wprowadzili państwową oświatę. Jaj rodzice prawdopodobnie byli bez szkół.
    A w dzisiejszych czasach człowiek, który nie ma wiedzy na poziomie szkoły podstawowej jest jak ślepy. 200 lat temu on się nauczył od ojca jak rolę uprawiać i starczało (ponad 90% społeczeństwa to byli chłopi). Dzisiaj chłopów jest najwyżej 20% i muszą stosować nowe technologie uprawy. Muszą mieć wiedzę, inaczej są kalekami poza życiem społecznym, jak osoby umysłowo upośledzone. To są jakieś idiotyzmy, które zalecasz, nikt tego nie potraktuje poważnie i słusznie. Trzeba znać historię i historię gospodarcza w szczególności, aby się wypowiadać, inaczej sadzi się bzdury. W ciągu ostatnich 200 lat dokonał się taki przełom, że solidne wykształcenie każdego obywatela jest podstawą dalszej normalnej egzystencji społeczeństwa. To być musi, tu się nikt nie myśli zdawać na przypadki, to musi być odgórnie uregulowane. Alternatywą jest powrót do dżungli i wyludnienie kraju. Na początku XIX wieku obszar Polski zamieszkiwało w wielkiej biedzie zresztą tylko 10 milionów obywateli. Dla większej ilości nie było żarcia przy ówczesnych prymitywnych technikach, przy ówczesnej prymitywnej nie wymagającej dużych kwalifikacji gospodarce. Trza by do tego powrócić, to proponujesz?
  • Moje "trzy grosze"
    W kontrze do Autora postu, a w zgodzie z Komentatorami wpisu, też nie uważam, że prywatyzacja jest panaceum na dobrą oświatę. Niemniej to, co dzisiaj dzieje się w tej dziedzinie, to...horrendum! Po swoich dzieciach widziałam, że od momentu rozpoczęcia zajęć w szkole, wyraźnie spadło tempo ich rozwoju. Widziałam wyraźny regres! Mówię o tym od dawna; znajomi słyszą to tyle razy, ile wracamy do rozmów o szkolnictwie. Nic nowego. Powodów widzę wiele, wśród nich i te, o których pisze tu Autor. Niemniej to tylko niewielki procent tego zła. Poziom edukacji spada - to widzą i sami nauczyciele. Trudno nie zauważyć tego w centrum "akcji". Muszą, naprawdę muszą wykonywać obowiązki narzucone rygorem szkoły. Też nic nowego. Dyrekcje szkół też muszą, naprawdę muszą przestrzegać (choć już może nie tak rygorystycznie) zaleceń/poleceń czy rozporządzeń samorządów, ministerstwa, kuratorium...
    Cała hierarchia urzędnicza bazuje na wymuszonej spolegliwości tych, co poniżej... Gdyby ci, co na górze byli najlepiej przygotowani do pełnienia swoich funkcji, to może nie byłoby tak źle, ale... jak jest - wiadomo.
    Od lat funkcjonuje zasada(?) rekrutacji na studia: pierwsze egzaminy wstępne odbywały się na uczelnie artystyczne - zrozumiałe. Potem reszta. W początkach lipca można było spodziewać się efektów tych sprawdzianów. Ci, którzy nie dostali się - szukali miejsc dla siebie tam, gdzie jeszcze były miejsca "wolne". A były na uczelniach mniej obleganych, mniej atrakcyjnych. Wśród nich były uczelnie kształcące...nauczycieli (pamiętają Państwo powiedzenie-przekleństwo: "bodaj byś cudze dzieci uczył"). Szkoły pedagogiczne czekały na "niedobitków" aż do października! Do tego czasu można było "załapać się" na uczelnie zbliżone merytorycznie do tych "z pierwszego wyboru", gdzie nie udało się delikwentowi, a jak i tu się nie udawało, to...uczelnie pedagogiczne czekały do ostatniej chwili... Tak było! To mogło dać asumpt do tego, by nie za bardzo ufać absolwentom działającym w oświacie. Od razu zaznaczam, że nie wrzucam wszystkich do jednego wora! Są, wiem, nauczyciele z "prawdziwego zdarzenia", z powołaniem itp... Są! Szukam tylko źródeł tego, co dzieje się w szkolnictwie. Jeśli np. taki pedagog po studiach (gdzie wylądował niejako niechcący, choć miał aspiracje zostania dajmy na to generałem) okazywał się w pracy osobą jedną z niewielu z wyższym wykształceniem (jeszcze nie tak dawno bywało tak, bywało), to cechy niedoszłego generała miały szanse...
    Sądzę, że różne zarządzenia, zalecenia czy rozporządzenia były początkowo(?) powodowane brakiem zaufania do tak kiepsko wykształconych kadr nauczycielskich. Nie bez znaczenia był też brak zaufania co do politycznych "predyspozycji"... Może nawet to w pierwszym rządzie? Przyjęto formy, które pod pretekstem (znanym tylko nielicznym, a domyślnym reszcie) właściwego politycznie wychowania młodego pokolenia, pozostały do dzisiaj - nie można ufać nauczycielom, trzeba prowadzić za rączkę... Zrozumiałe jest to, że główne zadania oświatowe muszą być określone, że ilość czasu przeznaczona na naukę jakoś tam skorelowana z życiem, ale różne "rygory papierkowe", którymi zasypuje się nauczycieli, to... często wyimaginowane potrzeby administracji. Czasem nie tylko... Siła by mówić!
  • @AnnaZofia 12:03:36
    Charakterystyczne jest jeszcze i to, że zupełnie różnie mówi się o dobru dziecka! Obecnie preferuje się styl: "nie męczulkajcie dzieciulka", kompletnie odrzucając: hart ducha, samodyscyplinę, obowiązkowość czy odpowiedzialność. Tu też "siła by..."
  • @Jan Paweł 11:59:25
    > A kto niby ma się zajmowac edukacją?! jak nie państwo.

    Jak kto kto? Edukacją powinni zajmować się nauczyciele, tak jak służbą zdrowia powinni zajmować się lekarze, chlebem piekarze, butami szewcy, a hutami hutnicy. Niby dlaczego oni wszyscy powinni być urzędnikami państwowymi? Skąd w ogóle taki pomysł, by edukacją zajmował się urzędnik, a nie nauczyciel?
  • @vortex 12:02:30
    > to musi być odgórnie uregulowane.

    Dlaczego? Skąd wniosek, że bez użycia przemocy się nie obejdzie? Skąd przekonanie, że ludzie dobrowolnie nie będę się, i swoich dzieci, uczyć? Dlaczego przemoc państwowa jest tu jedynym rozwiązaniem?
  • @All
    Odniosłem wrażenie, że autorowi artkułu chodziło o to, by rodzice (ludzie z prawami wyborczymi) decydowali o tym, jaka będzie edukacyjna ścieżka ich dzieci. Wybierali szkoły do których ich dzieci będą uczęszczać i sami podejmowali decyzję o zmianie szkoły, jeżeli takowa nie spełniała by ich oczekiwań.
    Jeżeli ci sami ludzie mają prawo decydować o rządzeniu państwem w różnego rodzaju wyborach to dlaczego nie mieli by prawa do decydowaniu o sposobie edukacji własnych dzieci?
  • ...
    ...To jest częściowo prawda, dlatego lepszym systemem jest wprowadzenie bonów edukacyjnych. Niech rodzice dostają bon edukacyjny na każde dziecko i niech zanoszą ten bon do tej szkoły, w której chcą kształcić swoje dziecko. A każdy bon to określona kwota, która trafi do wybranej szkoły. W interesie dyrektora (właściciela) będzie więc to, aby zgromadzić jak najwięcej bonów. Wtedy natychmiast zniknie problem przestępczości w szkołach (żaden rodzic nie pośle dziecka do szkoły, w której może mu się stać krzywda), problem złych nauczycieli (właściciel zatrudni dobrych),....
    Czy to Wam czegoś nie przypomina - tak właśnie kas chorych!! miało być tak pięknie , a wyszło jak zwykle, nie ma pieniędzy , leczenia , szpitale są likwidowane, Polacy nie mogą sobie pozwolić na "odmóżdżenie" , zgubiłoby to Naród Polski, jest źle a po takim zreformowaniu szkół byłoby jeszcze gorzej. panie Leszku niech pan tak nie galopuje, to nie jest sposób na reformę edukacji, nie tędy droga.
  • To nie jest prawdą
    "Skutki państwowej edukacji" (złe)- Jak można dojść do takiej konkluzji? Przecież to jest błędna teza. Nawet za "komuny" nasze
    szkoły podstawowe i średnie kształciły dzieciaki na poziomie jednym
    z najwyższych w świecie! Ze studiami wiadomo jak było. Układy ale przede wszystkim bieda i brak na wszystkie "nowiny" pieniędzy. To nie system państwowy rozwala nasze szkolnictwo. To ludzie biorący za to pieniądze oraz inni "geniusze" i złodzieje rozwalają ją od środka! Na edukacji ludzie zarabiają majątki. Co rok nowe wydania tych samych treściowo książek to jeden z przykładów złodziejstwa i mafii finansowej jaka panuje w szkolnictwie. Przykładów jest tak dużo aż trudno je zliczyć!
    Mam synów, którzy w Polsce za "komuny" chodzili do podstawówki do naszych szkól w małym miasteczku. Na dzień dzisiejszy sami mówią
    ze w kraju dostali taki wycisk ze tu w Stanach szlo im bardzo łatwo. Kazdy jeden był w 1% najlepszych uczniów w USA i ma skończone
    studia, jedne z pierwszej dziesiątki najlepszych szkół na świecie (ranking
    amerykański). Najmłodszy skrócił szkole średnia i przy odpowiednich egzaminach przez 3 lata i kilka miesięcy w wieku 22 lat zdobył magistra
    na drugim w rankingu na świecie wydziale studiów w jego szkole.
    Mowie jeszcze raz, zapytajcie sie moich dzieciaków dzięki komu
    i dla czego tak łatwo im szla nauka? Odpowiedzą wszystkim ze wynieśli
    swoje zdolności uczenia się z Polski z państwowej szkoły w małym miasteczku.
    To nie idea państwowych szkól na dzień dzisiejszy jest winna lecz ludzie niekompetentni, lichwiarze i karierowicze.
  • Niech rodzice dostają bon edukacyjny na dziecko i niech zanoszą ten bon do tej szkoły, w której chcą kształcić swoje dziecI
    ~~~
    Znakomite rozwiązanie.

    Państwowa "oświata" jest źródłem wielu malwersacji i przekrętów, o czym jest mowa w artykule.

    A przy takim rozwiązanu z bonami — szkoły stają się zależne od decyzji rodziców...
  • @GPS.1965 12:14:34
    No więc, urzędnik powinien najwyżej pilnowac by nauczycile dostawali pensje za realizowanie PROGRAMU DYDAKTYCZNEGO ułożoengo przez FACHOWCÓW. By ich wiedza, była przekazywana następnym pokoleniom KU CHWALE OJCZYZNY (chyba ten zwrot nie zdewaluował sie?). I wymyślanie argumentów o wypaczeniach obecnego, mocno zepsutego juz państwowego modedlu edukacji jest tylko jego dobijaniem. A jedyne właśnie co trzeba zrobic to po prostu go naprawic. Nie przypadkiem to własnie jest celem Jarosława Kaczyńskiego, PRZYWRÓCENIE TEGO SPRAWDZONEGO PRZEZ LATA MODELU EDUKACJI. Czyli 8 klasowe podstawówki, przywrócenie szkół zawodowych itd, itd. Pozostaje oczywiście kwestia WYCHOWABNIA W DUCHU PATRIOTYCZNYM a tego z całą pewnościa nie zrealizują szkoły prywatne. Chociażby tylko z tego powodu że to KOSZTUJE. A chyba jest to obecnie kwestią ZASADNICZĄ, by wykształceni Polacy nie wyjeżdżali z Kraju ze słowami "Polska to syf" na ustach.
  • @Stara Baba 12:34:29
    Własnie to, co tu Pani/Pan pisze, to przykład tego, jak BYŁO. A JEST...? Co raz gorzej! Właśnie równamy do tych, wśród których Pani synowie byli najlepsi. W tym sęk!
  • @Jan Paweł 13:04:05
    Polemizowałabym z tym, że patriotyczne wychowanie kosztuje więcej niż niepatriotyczne. Ot, choćby uprzytomnienie wychowankom tego, że uczą się nie tylko dla siebie, co ciągle nauczyciele wpajają uczniom.
    W wojsku kiedy żołnierz czy nawet oficer otrzymuje nagrodę(w różnej formie) mówi: "Ku chwale Ojczyzny", a my nie możemy (za darmo!) uprzytomnić uczniom, że ich nauka, którą zdobędą będzie służyć w przyszłości Ojczyźnie? No, chyba, że zakładamy, że młodzi chodzą do szkoły dla papierka o jej ukończeniu (teraz nawet można ukończyć szkołę średnią nie zdając matury!) i...hajda na zmywak do Europy!
    "Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie." Niech mają świadomość tego, że wartości zdobywane w szkole są wartościami dodanymi i Ojczyźnie.
  • @AnnaZofia 13:08:23
    "Właśnie równamy do tych, wśród których Pani synowie byli najlepsi. W tym sęk!"
    - Moze źle zrozumiałem ale to troszkę nie tak. Ja mówiłem o polskich szkołach podstawowych i średnich. Jeżeli o studia chodzi my nigdy (polskie uczelnie) nie byliśmy w tym aż tak mocni aby zniżając się równać do Amerykanów. Ja mówię o szkołach w których uczą Nobliści a edukacja kosztuje do 50 tys $ na rok. To są naprawdę poważne szkoły których ekwiwalentu w Polsce nie było i nie ma.
  • @all
    A ile mamy na to kasy?
  • jedzenie ważniejsze niż szkoła*
    czas skończyć z tym kupowaniem gdzie kto chce i co chce, a to w hipermarkecie, a to w żabce, a to jedzenie w przygodnych knajpach... nie każda żywność jest zdrowa tak jak nie każdy może się uczyć czego chce i jak chce,
    a potem choroby z błędnego żywienia, jak bezrobocie z niedouczenia

    proponuję: obok kuratoriów dać żywnatoria - gdzie odpowiedni urzędnik będzie pilnował żywienia w publicznych jadłodajniach, których pracownicy będą decydować jak i czego uczyć - przepraszam jak i czym karmić, jest problem że mogą preferowac pewne pokarmy i - o zgrozo - ich dostawców, więc trzeba zrobic listę podręczników, tfu - pokarmów - autoryzowanych przez odpowiedniego ministra

    i oczywiscie jadłodajnie za darmo, nie może bogaty zjeść inaczej niż biedny,

    wszak strawa duchowa nie może być ważniejsza od cielesnej.


    *uwaga- wpis nacechowany ironią
  • @Stara Baba 13:25:23
    Ja też mówię tu o szkołach podstawowych i średnich. Z pokorą przyznaję, że "Jeżeli o studia chodzi my nigdy (polskie uczelnie) nie byliśmy w tym aż tak mocni aby zniżając się równać do Amerykanów. Ja mówię o szkołach w których uczą Nobliści a edukacja kosztuje do 50 tys $ na rok. To są naprawdę poważne szkoły których ekwiwalentu w Polsce nie było i nie ma." - to racja!
  • @AnnaZofia 13:18:49
    Wychowanie patriotyczne, niestety kosztuje wiecej niż kosmopolityczne. A to dlatego że np w programie należałoby przewidziec dodatkowy przedmiot który kiedys nazywał sie wychowanie obywatelskie. Dalej prywtne szkoły przewaznie zakładają ludzie którzy mają pieniądze i to przede wszystkim oni decydują o programie. Nie zawsze właściciel szkoły może miec poglady patriotyczne, może byc np zwolennikiem finasowanego przez niemcy RASiu. Nie ma siły by w takiej szkole nie było zabarwienia patriotycznego... niemieckiego. Więc chyba nie ma siły... POLSKA EDUKACJA MUSI BYC MISJĄ PROWADZONĄ PRZEZ PAŃSTWO POLSKIE...
  • @GPS.1965 12:17:25
    może z utożsamienia obecnej szkolnej rzeczywistości (gdzie bez przymusu trudno, a ściąganie bywa samoobroną) z uczeniem się (opartym na potrzebie, przydatności, dobrowolnosci i pasji - to wyklucza np. ściąganie) ?
  • @GPS.1965 11:33:28
    ten "wymysł" doprowadził do niezwykłego wzrostu znaczenia Niemiec - do 1933 roku najwięcej Nobli.
  • @GPS.1965 12:17:25
    Z minimum znajomości świata, historii i zdrowego rozsądku.
  • @Jan Paweł 13:04:05
    A kto będzie układał ten program dydaktyczny, tzn co za fachowcy ?
    Czy Ci w rozumieniu PIS, PO , PSL, SLD, itp ?
  • @kontras2012 15:35:25
    Ze znajomości świata, historii i zdrowego rozsądku wynika, że niewolnictwo jest niezbędne. Dlaczego więc zostało zniesione?
  • @L. Szymowski &PT Komentatorzy
    Tekst bardzo dobry. Ale czy autor nie boi się konsekwencji stierdzenia: "Wszystko dlatego, że urzędnicy MEN biorą łapówki za wprowadzanie podręczników jako obowiązkowych." Jeśli nie ma Pan twardych dowodów to kierownictwo MEN ma podstawy do złożenia odpowiedniego pozwu.

    Odnośnie komentarzy - znamienne, że poglądy, które kiedyś, w normalnych czasach były na porządku dziennym dzisiaj są wyśmiewane i fałszowane nawet przez nowoekranowców.

    Mam do wszystkich, którzy uważają, że edukacją musi zajmować się państwo, pytanie: czy bylibyście w stanie zaakceptować taki system, w którym istniałyby szkoły mające pełną niezależność od MEN (własny program, lektury, godziny i rodzaje zajęć, systemy oceniania, systemy karania itp. itd.)? Pozwolicie na to?
  • @fiore11 18:07:50
    Po pierwsze: teraz nie mają wpływu i to uważasz za dobre ?

    Po drugie: uważasz rodziców za chcących wyrządzić swoim dzieciom krzywdę i wysłali by dziecko do pierwszej lepszej szkoły ?
  • @GPS.1965 16:53:52
    Mam pytanie czy czytałeś ten artykuł?
    http://wolnemedia.net/prawo/zalozenia-libertarianizmu/

    Jeśli tak czy mógł byś się do niego odnieść (czy jest bliski twoim wartością).
  • (TZW.) NAUKA
    http://www.wolnyswiat.pl/1h3.html
  • @autor
    Czytając ten tekst, można doznać dysonansu poznawczego.
    "Wtedy natychmiast zniknie problem przestępczości w szkołach (żaden rodzic nie pośle dziecka do szkoły, w której może mu się stać krzywda), problem złych nauczycieli (właściciel zatrudni dobrych), bezsensownych przedmiotów i wszystkich innych problemów. Po prostu każdy, kto kieruje szkołą, będzie wiedział, że problemy oznaczają mniej klientów. A mniej klientów to mniej pieniędzy. I to wystarczy. I system edukacji poprawi się sam z siebie z miesiąca na miesiąc."
    Nie ma nawet próby zbadania co jest przyczyną tych patologii. Poza tym nie ma odniesienia do dzisiejszej rzeczywistości gdzie szkoły są zamykane.

    Autor na rozwiązanie każdego problemu ma prywatyzację. Kiedyś napisał tekst o polskiej piłce nożnej. Tam też starał się udowodnić to samo. Pisał artykuł, po przeczytaniu którego człowiek miał dysonans poznawczy. ZERO zapoznania się z panującymi w polskiej piłce realiami i tym że już jest prywatna w większym stopniu. Mimo to nic się nie zmienia a jedynymi ludźmi, którym zależy na dobru ich klubów są kibice. Nawet się tyle nie wysilił, tylko sobie artykuł napisał, bo po co coś badać skoro ma się gotową tezę.

    Niestety ale według mnie absurdem jest przypisywanie sobie tytułu
    "Niezależny dziennikarz śledczy", kiedy tworzy pan teksty do z góry ustalonej tezy. Wpisać po prostu liberał, czy jaki tak odłam owej ideologi pan reprezentuje a nie mydlić oczu dziennikarzem śledczym.

    Na szczęście wiem, iż w RP nigdy takie coś się nie stanie. To nie jest USA i o to jestem spokojny. W Europie narody, żeby przetrwać muszą być silne i zjednoczone.
  • @frasobliwy 19:22:21
    A jaki widzisz problem żeby prywatne szkoły nie były objęte "opieką" MEN ?

    Czy to nie najprostsza weryfikacja który system kształci lepiej ?
  • @vortex 10:36:23
    "Podstawą normalnego systemu edukacji są RODZICE". To nie jest pogląd naiwny, wręcz dyletancki - to jest zasada główna szkolnictwa. Niestety, nie w Polsce, być może coraz mniej przestrzegana w świecie. "Oświatą zawsze zajmowało się państwo" - to curiozalne stwierdzenie zważywszy że nauczanie jest starsze od państwa. Państwo a szczególnie nasze państwo zajmuje się oświatą bardzo krótko czyli mniej więcej od 1949 roku gdy ostatecznie rozprawiono się w Polsce z prywatną własnością środków wytwórczych m.innymi z prywatnym szkolnictwem. Rozpoczął się proces wychowania "nowego człowieka" w duchu sowieckim i niestety ten proces trwa do dzisiejszego dnia. Ale jakże może być inaczej skoro nie rozprawiono się z tym "nowym człowiekiem". Homosovietikus rządzi w Polsce nadal i nadal podtrzymuje w szkolnictwie wszystko co zostało narzucone pod przymusem za komuny. Ba, nawet rozwija ten system i wznosi na coraz wyższe poziomy indoktrynacji. Oczywiście retoryka się zmieniła, ale duch pozostał. Taką też mamy "demokrację" - nie rządy ludzi dla ludzi ale rządy ludzi nad ludżmi. I tego systemu broni światły @vortex a skoro ma tylu płomiennych obrońców to nie może być inaczej i nie będzie. A mogło być tak pięknie, zdawało się na początku lat 90-tych że państwo odpuści, zaczęły powstawać szkoły prywatne, wyznaniowe, trwały dyskusje o nauczaniu w domach ale homosovietikus zwyciężył. Państwo nie usunie się cień dyskretnie opiekując się i finansując nawet szkoły publiczne, nie będzie patrzeć z dumą i wspierać jak rozwijają sie szkoły prywatne na wszystkich poziomach nauczania, wypuszczając coraz bardziej wykształconego i przygotowanego do życia Polaka. Demonstrowany przez światłego @vortexa brak wiary w poziom nauczania w pluralistycznym systemie kształcenia jest zjawiskiem powszechnym niestety i nie daje nadziei na żadne zmiany.
  • @GPS.1965 16:53:52
    To znajomość świata a la "Instytut" Misesa - tam był nawet ostatnio taki tekst z którego wynikało, że niewolnictwo to cel wolnego rynku i to cel zbożny.
    Natomiast ludzie nie należący do sekty i mający jako takie wykształcenie plus rozwinięty instynkt moralny wiedzą, że jest inaczej - niewolnictwo nie musiało zostać zniesione, ale zostało, bo w historii czasem lepsi ludzie i lepsze ideały osiągają przewagę, ale nie jest to dane raz na zawsze, a poza tym ma niewiele wspólnego z tematem.
  • @fiore11 18:07:50
    na przykład szkoły kieszonkowców - polecam Olivera Twista i pana Fejgina - on mógłby być patronem takiego szkolnictwa.
  • @kontras2012 20:24:27
    ludzi o mentalności niewolnika uprasza się o komentowanie na stronach onet, wprost, gw, czy innych krytyk politycznych.
    Można sobie w miłej atmosferze podyskutować z różnymi Kurkiewiczami .Ten sam system wartości.
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=AM1HNNdB2FE
  • @izdebo 18:46:07
    Nie wiem o co jest to pytanie. Jestem zwolennikiem wolnego rynku, w dziedzinie edukacji jak najbardziej też. A rodzice jeśli nie chcą niech nie posyłają dzieci do szkół wogóle i państwu od nich won!
  • @Slav 19:52:03
    Obawiam się że nie przeczytałeś ze zrozumieniem ani artykułu głównego, ani moich komentarzy, po prostu. Myślę że wyjaśniłem wszytko precyzyjnie z naświetleniem kontekstu i różnych uwarunkowań. Szkoda mi czasu na powtarzanie się.
  • @prawi co wiec 20:35:19
    Myśli pan, że to jest eleganckie, przekonujące?
    Ten napastliwo - obraźliwy styl jaki pan prezentuje (mentalność aroganckiego ignoranta) jest raczej dowodem głębokiej zapaści cywilizacyjnej w jakiej znajduje się polskie społeczeństwo.
  • @fiore11 20:40:16
    "A rodzice jeśli nie chcą niech nie posyłają dzieci do szkół wogóle i państwu od nich won!"

    Tym którym się Państwo Polskie generalnie nie podoba (obecnie działa kiepsko, ale to inny temat) zalecam zmianę państwa (droga wolna, dzisiaj nie jest to trudne), zamiast żyć tutaj we względnej wygodzie i bezpieczeństwie co sobie zapewniamy dzięki upartemu powszechnemu kształceniu obywateli, dzięki czemu cała skomplikowana machina współczesnej cywilizacji może u nas działać.
    A jak komuś się państwo w ogóle nie podoba, to jest parę obszarów bezpaństwowych, też można tam wyjechać, droga wolna.
    My mamy tutaj swój kraj i na niego swój pomysł i jakoś nie najgorzej z tym żyjemy, mimo różnych problemów i historycznych zawirowań.
  • @fiore11 20:40:16
    Źle cie musiałem zrozumieć, ja też uważam że to obowiązkiem rodzica a nie państwa jest wychować dziecko.

    PS.
    Dziwi mnie ślepa wiara (co poniektórych komentatorów ), że państwo i jego fachowcy wychowają,wykształcą,stworzą etat dla ich dzieci.
  • @frasobliwy 18:47:27
    Jestem libertarianinem, a ten artykuł dobrze oddaje poglądy libertarian i pewne różnice między nami.

    Obowiązek szkolny i państwowa edukacja jest tak jak niewolnictwo - to wszystko jest po prostu niemoralne. Państwowa edukacja to nieuzasadnione moralnie stosowanie przemocy i tyle. Żadne korzyści nie usprawiedliwiają takiej przemocy.
  • @kontras2012 21:18:47
    Właśnie. Obawiam się że ich głupota jest jakimś odpryskiem tych "reform" co trwają w oświacie od dobrych 30 lat. Zanika umiejętność czytania ze zrozumieniem i logicznego myślenia, w miarę tzw. "doskonalenia". Zamiast uczyć ludzi historii, czy języka polskiego, jakiś Harry Potter, czy wdrożenie do pedalstwa. Takie debilizmy za komuny (tej gomułkowskiej) były jednak nie do pomyślenia. Ci urzędnicy od oświaty to jakaś banda idiotów, ich akurat trzeba pilnie wymienić, a nie rozwalać całkiem sensowny system państwowej oświaty zastępując go ... pustką. Czy ktoś ma złudzenia że coś poza pustką pozostanie po takiej reformie? Niemal po wszystkich dotychczasowych hurra liberalnych reformach zostawały tylko ruiny i zgliszcza.
  • @vortex 21:23:21
    Z twojego toku rozumowania wnioskuję że albo pracujesz na państwowej posadzie lub nie wiesz że państwo.
    Bo żeby komuś dać musi komuś zabrać.
    Nie wyganiaj więc tak bo nie będzie miał kto na Twoją pensie pracować i ciekawe co wtedy napiszesz.
  • @izdebo 21:24:45
    A kto tak napisał?
    Wychowaniem dzieci zajmują się, a raczej powinni zajmować głównie rodzice. Szkoła powinna dać im szansę zdobycia wiedzy i umiejętności, które będą pozwalały wystartować w dorosłe życie. Oczywiście też trochę wychowuje, ale mniej niż np grupa rówieśnicza czy media.
    Zamiast sprowadzać argumenty, które nie pasują do jedynego słusznego schematu jaki zna autor tekstu, lepiej starać się zrozumieć, że to nie wszystko takie proste.
    Jak widać argument, że szkoła to wynalazek "pruski" już nie jest powtarzany bo to przykład akurat na to, że dobrze działające państwo tworzy dobre szkoły, taka Herdarowska, właśnie pruska szkoła istniała jeszcze w PRLu i wypuszczała całkiem sensownych absolwentów. Chyba warto poczytac także wywiad z profesorem Nalaskowkim w ostatnim uważam Rze, na NE tylko zasygnalizowany - jest tam o jeszcze jednej pladze tak zwanej informatyzacji.
    Problemem nie jest alternatywa: prywatne państwowe, ale własnie Herdarowskie czy Deweyowskie, "pruskie" czy amerykańskie.
    Prywatne szkoły w Polsce jeżeli uwzględni się współczynnik potencjału kulturowego rodziców wcale nie mają lepszych wyników, choć pracują w gorszych warunkach.
  • @kontras2012 21:52:44
    oczywiście nie w gorszych, ale w lepszych bo bogaci rodzice to bogatsza szkoła.
  • Koniec gadania czas na działania.
    To sobie wszyscy pogadaliśmy i bardzo nam ulżyło! Teraz może jest czas
    na podanie w krótkich punkcikach swojej koncepcji jak osobiście widzimy
    polską edukacje? Od podstawówki aż do studiów! Kto pierwszy?
    Musimy przecież wiedzieć co chcemy!
  • @kontras2012 21:57:16
    nawiązywałem do : Jan Paweł 03.09.2012 13:04:05


    o jakich wynikach mówisz możesz podać źródła ?
  • @Stara Baba 21:57:43
    Proszę bardzo: http://gps65.nowyekran.pl/post/13893,obowiazek-szkolny
  • @izdebo 22:06:21
    O wynikach testów - egzaminów końcowych. Źródła łatwo znaleźć, ale czas to pieniądz.
  • re
    "Niech rodzice dostają bon edukacyjny na każde dziecko i niech zanoszą ten bon do tej szkoły, w której chcą kształcić swoje dziecko. A każdy bon to określona kwota, która trafi do wybranej szkoły. "

    Tak, tylko to urzędnicy określą wartość tego bonu w taki sposób by szkoły zaczęły bankrutować...

    "Bony edukacyjne" miały zniszczyć polskie szkolnictwo tak jak NFZ niszczy służbę zdrowia, bo środków jest zawsze za mało, nie ma bonów - szkoły i tak się zamyka
  • @kontras2012 21:18:47
    Chciałem łaskawie zwrócić uwagę, że pomimo pewnych różnic, NE aspiruje do bycia portalem o prawicowym światopoglądzie.
    Nie oznacza to , że ze zdeklarowanymi lewakami będziemy postępować "elegancko" . Wręcz przeciwnie! W kwestii obrony własnych dzieci nie ma litości. Pan może dobrowolnie oddać własne potomstwo w jasyr , ale od cudzych wara.
  • @kontras2012 22:26:28
    Jak uważasz czy testy te weryfikują wiedzę teoretyczną czy praktyczną ?

    Moim zdaniem za wcześnie jest mówić o skuteczności edukacji prywatnej, bo za mało jest takich osób na rynku pracy ( o ile w ogóle taka statystyka jest prowadzona).

    nie biorę pod uwagę uczelni wyższych bo to już inna kwestia ( naukę pobiera się nie dla wiedzy, lecz ze względu na modę. Studiowanie, nie ważne czego tylko aby studiować ).
  • Cyrk liberalnych nieuków, magików, prestigitatorów i idiotów. To naprawdę trudno się znosi.
    Żaden z tzw. liberałów nawet nie próbował się poważnie odnieść do tego co napisałem. Prawdopodobnie nie zrozumieli większości tekstu, albo nawet nie przeczytali. Zajęło mi napisanie tych komentarzy około godziny. A wy mi tu trzy po trzy o dupie Maryni poza tematem. To nie jest poważne.
    Jesteście ekipą niedouczonych mitomanów, dziwolągów, odlotowców. Całkiem słusznie że macie niewiele ponad 1% poparcia. Ludzie dobrze wyczuwają że to nie są poważne propozycje, tylko jakieś psychodelliczne zabawy śmiesznych facetów wymyślających byty spekulatywne i całkiem abstrakcyjne bez kontaktu z realnym światem. Szkoda na was czasu.
  • @vortex 23:11:28
    A dodam. Mniej marychy, więcej zdrowego rozsądku i kontaktu z realnym światem.
  • @prawi co wiec 22:30:29
    Aha
    I to pan definiuje ten światopogląd?
    Mam dla Pana smutną wiadomość; ludzi nie różni, a jeżeli, to różnice te mają znaczenie drugorzędne, prawicowość i lewicowość, ale właśnie elegancja czy inaczej mówiąc styl. (polecam wypowiedzi na ten temat znanego "lewaka" Józefa Mackiewicza) Panu paradoksalnie bardzo blisko do tych lewaków, którzy mnie uważają za faszystę, ale to dla was jedyny sposób żeby zamazać zasadniczy podział, bo ten bywa bolesny.
  • Powiedz pan to ...
    ... mieszkańcom Singapuru, Australijczykom, Duńczykom, Francuzom itd, myślę że skończyło by się na zwyczajnym zabiciu Pana śmiechem.

    To czy edukacja jest na niskim/średnim czy na wysokim poziomie zależy przede wszystkim od LUDZI (społeczeństwa) i częściowo od kasy jaka jaka jest w na edukację wykładana.

    No i jeszcze jedna dziwna rzecz. W przeciwieństwie do tego co pan wypisuje to we wszystkich krajach wysoko rozwiniętych edukacja (chodzi o szkoły podstawowe i w większości państw średnie) jest PAŃSTWOWA i NADZOROWANA (z należytą pieczą) PRZEZ PAŃSTWO - dziwne co nie?

    W ramach poszerzania horyzontów polecam przeanalizowanie Education at a glance na przykład, wujek google pomoże odnaleźć, albo systemów edukacji Singapuru czy Korei Południowej.
  • @Marek.Lipski 23:41:07
    Ma pan rację, to rodzice powninni decydowac (ale najpierw sam dorastający juz potem młody człowiek:-) gdzie pójśc do szkoły, jaki obrac kierunek studiów. Jednak to państwo w ramach swojej MISJI dbania o naród powinno zapewnic KAŻDEMU (czy także temu najbiedniejszemu, bo byc może to w tym własnie środowisku urodził się późniejszy geniusz który np uratuje świat) możliwośc kształcenia się na NAJWYŻSZYM możliwym POZIOMIE. I tylko państwo jest w stanie zapewnic taki poziom. Bo niestety edukacja kosztuje i to bardzo wiele. Tutaj ZYSK nie może byc decydującym kryterium fukncjonowasnia wtedy już nie edukacji a BIZNESU.
    Tak własnie było za komuny w Polsce (ale także np w Libii, ale na jeszcze wyższym poziomie opieki). Pewnie bedzie tutaj sporo krtykantów, jak to za komuny? wykształcenie? Ale to PO OWOCACH ICH POZNACIE a owocem TAMTEJ EDUKACJI było to juz wspomniane 12te MIEJSCE NA ŚWIECIE W SENSIE POTENCJAŁU GOSPODARCZEGO.
  • @Jan Paweł 07:14:01
    Proszę nie trzeba daleko szukac:-) tyle co dokonałem wpisu (poprzedniego) a tu juz artykuł o najwyższym poziomie POLSKIEJ MYŚLI TECHNICZNEJ:
    http://pirx.nowyekran.pl/post/72975,polski-high-tech-szuka-zycia-na-marsie
    To nie byłoby możliwe bez tej SOLIDNEJ BAZY NAUKOWEJ powstałej jeszcze za... KOMUNY!:-)
    Żeby nie było że jestem piewcą komuny, bo jak wszyscy wiemy, był to okres zbrodni stalinowskich i ubeckich, ale nie można (i nie wolno) tego wkładac do "jedngo worka" z niewtpliwymi OSIĄGNIECIAMI TAMTEGO OKRESU
  • @Jan Paweł 07:21:59
    Oczywiście sprawiedliwośc trzeba oddac tym WIELKIM WPŁYWOM SZKÓŁ PRZEDWOJENNYCH na edukację po wojnie, m.in stojącej na bardzo wysokim poziomie tzw SZKOŁY LWOWSKIEJ. Tym nieminiej jednak właśnie WIELKIM SZCZĘŚCIEM dla Polskiej Nauki było to... że wtedy NIKOMU NIE PRZYSZŁO NAWET NA MYŚL, PRYWATYZOWANIE TEJ POLSKIEJ EDUKACJI
  • Na szczęście są jeszcze Licea Wojskowe
    Nie jest tak źle z naszą edukacją, bo nie jest ona bezstresowa. Na Zachodzie wszystkie instytucje od żłobka do uniwersytetu są z zasady bezstresowe, czyli zoptymalizowane pod kątem kształcenia ekologicznie myślących pedałów i lesbijek. Jakimś cudem faszystowskie idee zakradły się na europejskie uniwerki i podstawówki i zapanował w tych instytucjach kulturowy marksizm już na całego. W Heidelbergu na ten przykład otworzyli kierunek studiów dla mułów. To sią ci kolesie, którzy po meczetach wymachują dupą w kierunku Mekki i zawodzą jakieś koraniczne śpiewy. Oczywiście dawno już powstal na tym nobilitowanym uniwerku kierunek studiów rabinicznych, gdzie się kształcą przyszli rabini, w większości Rosjanie zresztą, bo studia są suto sponsorowane i kieszonkowe spore dają. Mówił mi zaprzyjaźniony lejtnant z Bundeswehry na ostatnim naszym przygranicznym "work-toogether", że oni tam w Heidelbergu to po hebrajsku ani w ząb, więc do Izraela do kibuców wiele latają, by język szlifować. No i trawkę jarają, bo tam ponoć wyjątkowo w Ziemi Swiętej zioło się udaje. Za to mośki z nowo powstałego kierunku dla muzułmanów dynamicznie dilują haszem i opanowali już większość rynku w Heidelberug i okolicy i naparzają się z dilerami z Frankfurtu nad Menem o cennego klienta biznesowego.

    W świetle tych faktów szkoła nasza polska jawi mi się jako ostoja patriotyzmu i kultury łacińskiej. Funkcjonują jeszcze u nas szkoły wojskowe rozmaitego szczebla no i nasi kapłani kształcą ministrantów. Nasz Pan Kapelan to co roku opędzić się od młodego narybku nie może i musi listy kolejkowe robić, bo każdy by chciał do Mszy Swiętej posługiwać, a kapliczka nasza w garnizonie nie jest wielka i dla miejscowych tylko dwa razy w tygodniu otwarta. Tak, że nie jest u nas całkiem źle z tą edukacją, a już całkiem niedługo nasza młodzież będzie miała okazję na żywo swą wiedzę historyczno-polityczną uzupełnić a i sprawność fizyczną w walce podbudować. Nic tak nie edukuje młodego człowieka, jak udział w walce zbrojnej. Niechby tylko podawali nam ciepłą zupę do okopów albo przeładowywali nam magazynki i ładowali komórki, a już wiele się przez to nauczą. Nie wiem, czy odniesiemy zwycięstwo w nadchodzącej walce, ale nawet klęska w boju o słuszną sprawę posiada wielkie znaczenie edukacyjne. Mamy świadomość, że młodzierz na nas patrzy i moje chłopaki zrobią wszystko, bu nie polec na dormo i dać dobry przykład.
  • @izdebo 19:27:07
    Co rozumiesz przez pojęcie "opieki" MEN?
  • @Pan podporucznik 09:14:19
    ..."Nic tak nie edukuje młodego człowieka, jak udział w walce zbrojnej."...
    Uważaj młody durniu abyś przez to twoje krakanie swojego jedynego
    syna przed długą drogą w trumnie nie żegnał. Dowcipkujesz a los jest okrutny. Dużo "żołnierzy" ostatnio po internecie się pęta lecz żaden
    pewnie jeszcze nawet prochu nie wąchał. Widać to po ich głupich wpisach.
    Chwała Bogu ze nas tak długimi latami pokoju obdarował. Co na naszych ziemiach nie lada jest sztuką. A jak tobie do strzelania spieszno to jedz sobie do Syrii. Tam w cywili jak do kaczek strzelają. Tylko głąbie już nie wracaj.
  • @GPS.1965 21:32:48
    Rozumiem ale ten artykuł pokazuje również, że gdyby taki system panował w RP to zniknęła by ona z mapy świata.
    Nie rozumiem tego zdziwienia odłączeniem się narodowców od waszych dominujących 2% elektoratu. Przecież ta ideologia jest wroga państwu i narodowi. Chwilowy sojusz był możliwy na wzajemnym się szanowaniu, jednak JKM bardziej ponad to cenił swoje wypowiedzi. Faktycznie "wielki" polityk z niego.
    Również rozumiem, dlaczego jedynym liberalizmem jaki może być tolerowany jest liberalizm moralny.
  • @frasobliwy 10:24:16
    > Rozumiem ale ten artykuł pokazuje również, że gdyby taki system
    > panował w RP to zniknęła by ona z mapy świata.

    Nie. Ten artykuł pokazuje między innymi, że ideologia libertariańska jest w pełni zgodna np. z takim ustrojem państwa: http://gps65.nowyekran.pl/post/378,polska-liberalna-monarchia

    > Przecież ta ideologia jest wroga państwu i narodowi.

    A moim zdaniem wszystko co nie jest zgodne z politycznymi libertariańskimi zasadami, jest niemoralne, a zatem jest wrogie narodowi. Naród to dobrowolna, tradycyjna, naturalna wspólnota i wszelkie organizacje, które chcą naród spajać, utrzymywać czy budować w oparciu o przemoc są temu narodowi wrogie - w istocie go niszczą.

    Ideałem libertariańskiej organizacji jest Kościół katolicki. I dokładnie tak samo jak budowana jest wspólnota religijna - czyli na zasadzie dobrowolności i wyrzeczenia się stosowania wzajem siebie przemocy, tak samo powinien (i prawie zawsze był) budowany naród. Przemoc państwa zawsze niszczyła i naród i Kościół.
  • @Stara Baba 10:16:33
    Pani się myli, Babo. Na naszym nieszczęsnym kontynencie nie ma pokoju. My tu od lat walczymy z niemiecką hegemonią. Walczymy na dwa fronty, bo od tylca azjatycka dzicz nas napastuje, od wschodniej granicy. Kosowiarzy to by pani sporo na temat obecnego "pokoju" mogli opowiedzieć. Wojna, proszę pani, toczy się permanentnie, choć obecnie raczej w sferze medialnej, no i w cyberprzestrzeni. Już niedługo połoga ogarnie też ulice. Pokojowo to wszystko nie wygląda, droga pani. A z tą Syrią, to już całkiem utraciła paniusia rozeznanie. To wszak rzyd obrzydliwy rozróby podbechtuje, by sobie przedpole do walki stworzyć i na Iran uderzyć. Cywil ginie, bo dla rzyda taki cywil to jak sobaka, gówno warty.
    Ja tam w każdym razie do Syrii się nie wybieram, bo pełnię służbę liniową u nas a wyjazd za granicę byłby dezercją. Pod koniec lata każde ręce zdolne do boju się przydadzą, a ja posiadam wykształcenie wyższe, stopień oficerski i mam dobre wyniki na strzelnicy. Jak już oczyścimy Ojczyznę z wroga, to wtedy, kto wie, może i o potomstwie pomyślę, ale na razie, to nie mam czasu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728